czwartek, 13 czerwca 2013

Pseudoświnia, alergia i rabarbar


***

Twarz Pseudoświni pokryła się  swędzącymi, ohydnymi plamami. Diagnoza: reakcja alergiczna na antybiotyk.
Warto zauważyć, że antybiotyk przepisany został na reakcję alergiczną na coś tam.
- No i co, pani doktor? No i co teraz?
- Niech się pani nie martwi. Przepiszemy pani kolejny antybiotyk.
- O matko...
***

Pseudoświnia straciła twarz na rzecz medycyny. Dobrze, że tylko twarz. Zawsze przecież mogło być gorzej. Gińcie lustra, wystawy sklepowe, ludzkie spojrzenia i zwalniające pociagi. Witajcie bale maskowe i parady przebierańców z okazji Nocy Świętojańskiej. Uhu! Pseudoświnia przebrała się za zadżumioną sprzedawczynię rabarbaru!

***

Korzeń rabarbaru przesiedział w niebieskiej reklamówce z dobry tydzień. Aż w końcu, biedaczyna, wystrzelił zieloną piąstkę w powietrze, wygrażając: Zróbcie coś w końcu ze mną! Co z Was za ludzie bez serca, do jasnej cholery! Niech was szlag! Dzisiaj go dopiero Małpolud włożył do ziemi. Od razu się cicho zrobiło: rabarbar rozprostowuje nogi i drzemie. I rośnie. Będą kompoty, ciasta i budynie. Będzie czad.

***



Macie na coś alergię? Bo Pseudoświnia oficjalnie na nic, haha

29 komentarzy:

  1. Kompot lubię... na twarz Zinalfat

    http://www.cefarm24.pl/6744,zinalfat-krem-kojaco-regenerujacy-50-ml.html

    chociaż krem na hemoroidy podobno dobrze robi :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Antybiotyk na alergię???!!
    Na alergie są, jak sama nazwa wskazuje, leki przeciwalergiczne. Niech się pani doktor trochę dokształci, bo pozabija ludzi (!)

    Biedna Pseudoświnko, po jakim świństwie dostałaś taki ryjek ? ;), serio pytam, bo to się kwalifikuje do zgłoszenia jako DZIAŁANIE NIEPOŻĄDANE (ADVERSE EFFECTS). Wymienione są takie i inne w ulotce do tego leku - zobacz czy coś piszą w ulotce o tym, co się Tobie stało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech, ta dżuma na twarzy to właśnie jeden z typowych adverse efektów na ten lek - clarithromycin. inne tez miałam, ale zbyt drastyczne na blog. też byłam dziwiona, że mi dała kolejny antibio na to świństwo, ale póki co zaraza trochę zelżała od wczoraj więc, kto wie, może działa. a może to tylko pacebo ;)

      Usuń
    2. Tak jeszcze po przemyśleniach: taka alergia jest wymieniona już w przeciwwskazaniach, czyli w pkt. 2 ulotki : Do not use if you are allergic to the active ingredient (clarithromycin) or to any of the other excipients.
      Takiej alergii nikt wcześniej nie stwierdzi, bo testy robi się na typowych alergenach (pyłki, pokarmy, sierść), ale nie na lekach. Życie pokazuje co nam szkodzi (a nawet może zabić - np. penicyliny i cefalosporyny przez wstrząs anafilaktyczny jak u M.). Uważaj, bo możesz być też uczulona na inne pochodne leki z tej grupy.

      Usuń
    3. zobaczyłam to po tym, jak już uzyłam parę razy. na szczęście chyba działa, bo cholerstwo jakby się zmniejsza. masz rację. życie pokazuję. dzięki, Izabelko.

      Usuń
  3. Ha, od dzieciństwa przerabiam paletę przeróżnych odmian alergii. Pokarmowe, wziewne, takie i owakie. Nastoletniość nadgryzła mi alergia z gatunku owakich, bardzo tajemnicza. Trza było trzech składników, w określonej kolejności, by wystąpiła. Sałatka z surowego selera + zapach np. garbowanej skóry (nie pamiętam co to za chemikalium było) + nie wiadomo co. Ten ostatni czynnik odpalał bombę, którą był masakryczny obrzęk twarzy i krtani. Pogotowie szybko było potrzebne, bo krtań się zamykała. Kiedyś mi ktoś powiedział, żebym przestała się bać, że się uduszę na jakimś zadupiu, bez lekarza. Bo tu chodzi o ciążę i wszystko mi przejdzie.
    Rzeczywiście przeszło.
    Mądrych lekarzy życzę! I żeby szybciutko maść pomogła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. alergie zawsze mnie zastanawiały. dziwne to zjawisko jest bowiem. testowano mnie na wszystko chyba, na nim niby nie jestem uczulona, a objawy mam. staram się to olewać, bo mam wrażenie, że im więcej temu świństwu uwagi poświęca, tym bardziej się toto rozplenia. tylko ta dżuma na twarzy mnie dobiła.

      Usuń
  4. Historia o rabarbarze cudowna!

    OdpowiedzUsuń
  5. walcz!
    i nie strać głowy na rzecz medycyny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och, żebyś Ty wiedziała, Natko, jak ja walczę! zajęło mi 3 lata, żeby się dostać do specjalistów i już się oni mnie tak łatwo nie pozbędą, bo lekarze rodzinni do tej pory sie nie wykazali.

      Usuń
    2. trzymaj ich i nie puszczaj
      a gdy trzeba duś jak wąż
      i wyduszaj z nich porady lekarskie ;)


      Usuń
  6. Bo to alergia była na ten porzucany rabarbar, teraz wszystko wróci do normy (o ile taka istnieje).
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam dokładnie takie samo przeczucie! klątwa rabarbaru! :)

      Usuń
  7. te różowo-rabarbarowe ciapki na facjacie dodają Ci pseudopigowatości :PPPP
    lofju :***

    OdpowiedzUsuń
  8. no, tak, uczulenia.. na salicylany (obrzęki na twarzy), katar sienny pod wpływem kwitnących klonowiązów (których w Warszawie multum), nieomylny znak, że wiosna idzie (początek marca).. no i bardzo na pleśnie (kaszel, duszenie się). i może jeszcze coś.. ale, ale, bardzo wszystko się uspokaja, jeśli nie piję mleka (szczególnie krowiego) i nie jem jego przetworów..
    mnie też antybiotyk na uczulenie wydaje się dziwnym leczeniem.
    kiedyś miałam okrutną wysypkę i pomógł przepisany przez doktora czysty, żywy hydrokortyzon ukręcony z cholesterolem (maść robiona).
    pozdrawiam i prędkiego minięcia klątwy rabarbaru życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś odstawiłam mleko krowie na długi czas i też mi przeszło. zresztą ja nie lubię mleka. obrzydza mnie. używam do kawy głównie. problem jest taki, że lubię sery. ale to nic. skupię się na owczych i kozich. rabarbar, widzę, pięknie się rozwija, więc chyba mi wybaczył :)

      Usuń
  9. Zemsta rabarbaru, tak to byłby trop... Z ogólnego pojęcia medycyny ludowej wiem że, żeby wyleczyć się np. z alergii na kota, trzeba sobie takiego sprawić. Ja tak wyleczyłam się z alergii na dzieci. Kiedy odwiedzałam swoje odziecinnione koleżanki zaraz kaszlałam, kichałam, smarkałam i byłam wypraszana. Tłumaczono to alergią na powszechnie wtedy stosowaną zasypkę alantan, którą potem testowałam na swoim dziecku, bez efektów ubocznych dla obojga :) Proponuję nie nadużywać antybiotyków i pokochać rabarbar :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co? ja mam chyba alergię ma stres... chyba skoczę ze spadochronem, albo obłożę się pająkami - może przejdzie ;)
      rabarbar kocham :)

      Usuń
  10. Rabarbar uwielbiam. Dziś na pikniku kupiłam dżem z rabarbaru - dawno nie widziałam w sklepach...
    Alergii mam parę, np. na formaldehyd (składnik klejów w nowych meblach, w niektórych tkaninach itp.). Tym sposobem muszę mieć tylko używane meble, takie, które zdążyły się wyśmierdzieć. Ale niektóre nigdy tego nie robią np, takie z prymitywnych płyt wiórowych, które, jak wiadomo, składają się w dużej części z kleju. W sklepach meblowych i z dywanami prawie omdlewam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mogłabyś zacząć używać mebli robionych metodą origami. chcesz? mogę Ci zrobić nowego Komandorrrra ;)

      Usuń
  11. A ja chciałam powiedzieć, że tęsknię. I że mam alergię na wszystko. Nie dalej jak w poniedziałek skończyłam odczulanie. Przez pięć lat, całą wiosnę aż do początku lipca, raz w tygodniu, zastrzyk. Mały, pod skórę, nieprzerażający. Na kota mam i na psa i na wszystko co fruwa. Na swoje łóżko się uczulam na przykład. Kładę się i kaszlę. Tylko na papierosy nie mam.
    I na rabarbar. Ciasto wczoraj zrobiłam w nocy. I dzisiaj na śniadanie naleśniki. Bo się kończy. Twardy już.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. biedaczku... a na słońce masz?
      kisses

      Usuń
  12. Takie coś fajne jak masz na twarzy to miałam raz na studiach, po użyciu Normaderm Vichy :) Wtedy musiałam przemywać twarz kwasem bornym, zadziałał wybornie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak! kwas borny! że też o nim nie pomyślałam!

      Usuń