piątek, 12 grudnia 2014

Pseudoświnia i kac

Otóż wracała sobie Pseudoświania wczoraj w nocy do domu ze stacji napruta jak przysłowiowy messerschmitt. Szła krzywo, jednak jakoś trzymała pion i fason i do tego jeszcze postanowiła obserwować swoje myśli, albo jak to mówią nawiedzeni, "być w tu i teraz". Świetnie jej to szło i zauważyła z zadowoleniem, że od dawna nie była tak mocno uziemiona, pewna siebie i skoncentrowana na teraźniejszości, a zarazem zrelaksowana i z umysłem otwartym jak trzecie oko jogina doznającego samadhi. Przeczuwała jednak, wciąż wytrwale się eksplorując, że wszystko ma swój koniec, bo nie jest Pseudoświnia przecież aż tak znowu new age. Tak się też stało. Rzeczywistość zadudniła w czaszkę Pseudoświni twardym buciorem około czwartej nad ranem, przepędzając alkoholową transcendencję i zastępując ją przejmującą veisalgią. Nie pomogło przejście kilku mil i wypicie hektolitrów wody.

Pseudoświnia upija się średnio raz do roku. W grudniu po południu i to w dodatku z powodów zawodowych typu świąteczna impreza dla pracowników. Odchorowuje to potem ciężko przez kilka dni, gdyż albowiem jej organizm odbiera alkohol jako toksynę, podobnie zresztą jak mięso.
NIGDY WIĘCEJ.

Pytanie zasadnicze: jakie macie sposoby na kaca?

Update z 28.12.14 - komentarz Izabelki, który może okazać się bardzo pomocny przed sylwerstrowymi celebracjami:

Zanim rok się skończy muszę jeszcze zostawić tutaj swój głos, bo inaczej będę miała wyrzuty sumienia :)) Pisałam od razu, ale mi zżarło komentarz...No to foch!
Zatem odtworzę pierwotną myśl. Nie chcę się tu mądrzyć w sprawach kaca (że niby doświadczenie mam ;)), ale fachowcy w dziedzinie leczenia (lekarze) podają na tę przypadłość glukozę i witaminy. Na naszym gruncie- słodka herbata.Te toksyny co zatruwają organizm "po", to aldehyd octowy. Wódzia denaturuje białka zatem dobrze jest przed wypić mleko, żeby ścinała białka w nim (tę metodę wypróbowałam). Niektórzy polecają napić się oleju (np. z puszki po sardynkach), ale tego nie robiłam. Najważniejsze to jeść i nie pić na pusty żołądek, bo od razu przejdzie do krwi. No i podsumowując - jeśli masz takie przypadłości, to być może nie masz enzymu metabolizującego alkohol. Zdarza się najlepszym i nic na to nie poradzisz... Jedyna rada - unikać wroga ;)
Tyle nauczyły mnie studia ;) ;P
To do Siego! :)x

35 komentarzy:

  1. Ruch i żarcie. Nawet jak wydaje mi się że nie dam rady wstać i nie dam rady nic przełknąć. No i suplementy witaminkowe:) i klinik:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę, że aktywność fizyczna pojawiła się w komentarzach parokrotnie. ja też tak uważam - ruch intensywny wzmaga wydalanie tej wstrętnej toksyny!

      futri - od samego patrzenia na pusty nawet kieliszek do wina robi mi się niedobrze! żaden klinek! ;)

      Usuń
  2. siłownia, wilokrotne powtarzanie podnoszenia, opuszczania kilogramów, naciąganie itd. później masaż albo sauna i po kacu. A jeżeli to kac z nudnościoami, to sen, bo tutaj nic innego nie pomoże. Kiss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och, ciężko było. dopiero dzisiaj puściło. najgorsze było to, że wieczorem musiałam iść na wystawę i jakoś trzymać fason. ale od alkoholu trzymałam się z daleka, żadnych klinków, jak to futri radzi ;P

      Usuń
    2. mnie tylko raz klin pomógł, ale nie polecem :*

      Usuń
  3. Niestety, żadnych, bo nigdy kaca nie mam. Uff! Rozumiem Cię, Pseudoświnio. Alkohol jest toksyną i po dwóch kieliszkach likieru, gdy zaczynam czuć się na lekkim rauszu, kategorycznie picia dalszego zaprzestaję. W przeciwnym razie groziłaby mi zapaść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, ja nawet nie wiem czym się tak załatwiłam, bo wcale tego wieczoru nie chlałam w zaparte. taka konstrukcja organizmu, widać. i dobrze ;)

      Usuń
  4. pojęcia nie mam jak leczyć kaca, ale co za zdjęcie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdjęcie zrobione nie na kacu, ale po nocnej zmianie - samopoczucie ma się wtedy bardzo podobne do kaca właśnie :)

      Usuń
    2. Nocną zmianę znamy bardzo dobrze i ach ten sen pierwszych kilku godzin po takiej zmianie, coś jak utrata przytomności niemalże, człowiek się budzi i nie może skojarzyć jaki jest dzień czy godzina...;)

      Usuń
    3. albo w środku komunikacji masowej jak taki sen człowieka najdzie. i jak się nagle przebudzi i nie wie gdzie jest, ale już zdążył oślinić szalik i pół wagonu się śmieje :))

      Usuń
    4. tak;) i panika czy przegapiłaś przystanek;)

      Usuń
  5. Aspiryna, dużo wit c.
    A najlepiej zażyć przed imprezą specyfik, który zapobiegnie wszelkim dolegliwościom. Na mnie działa bezbłędnie. W Polsce np. 2KC.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obym to wszystko dobrze zapamiętała w przyszłym roku! ;) dzięki, kochana x

      Usuń
  6. Nie miewam kaca, a właściwie miałam raz 14 lat temu po zmieszaniu wódki i wermutu... (nigdy więcej). Byliśmy wtedy w gościach, na weselu męża bratanicy. Ktoś mi wtedy coś podał, po czym mi przeszło. Nie wiem, co. Wcześniej jednak narzygałam do kuwety. na swoje usprawiedliwienie mam to, że jednak zakopałam. Łapką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. boże, co za historia. to zagrzebanie łapką wskazuje na wysoki poziom alkoholowej transcendencji. a już w ogóle zapewne osiągnęłaś samadhi 10-stopnia, jeśli ta łapka była dodatkowo włochata :))) xxx

      Usuń
    2. Włochata nie.
      Ale nad tą kuwetą czułam, że jestem ABSOLUTnie na swoim miejscu :)

      Usuń
    3. wymiotowanie do kuwety- ma dla mnie podszewke komiczna, tragiczna i olsniewajaca- ktoz o trzezwych zmyslach wpadlby na pomysl, by do takich celow uzywac kuwety :)
      z jakiegos wesela mam zdjecie nastepujace- z panna mloda stoje w lazience i plote jej na glowie nowy welon z bialego... papieru toaletowego :) - to pomyslowosc oczywiscie tez suto zakrapiana

      Usuń
    4. no ależ oczywiście nie omieszkam nie poprosić o wspomniane zdjęcie. można? może być na prive :)))

      hm, moja koleżanka narzygała w tramwaju po pijaku w ręce swojego chłopaka. a on TO jeszcze w tych rękach utrzymał do następnego przystanku...
      był to dobry test na długotrwały i szczęśliwy związek. już chyba ze 20 lat są
      parą i nawet dorobili się potomstwa ;) a Ani historia z kuwetą jest testem, no właśnie, na co? ha, na dobrą scenę z filmu. ja myślę, że jest to scena godna uwiecznienia w tragikomedii ;))

      Usuń
  7. Znam jeden skuteczny sposób na kaca. Nie pić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to mi powtarza mój mąż od dwóch dni - już nie mogę tego słuchać! :)))
      :P

      Usuń
    2. ja znam lepszy- dużo seksu ;PPP

      Usuń
    3. tak też mi powtarza mól małżonek :P

      Usuń
    4. porzondna mondra żona słucha siem mensza ;PPP

      Usuń
    5. przecież nie mówię, że się nie słucham :P

      Usuń
  8. ładnie ci z tym kacem! za rok znów się upij, plis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o 4 nad ranem zdecydowanie nie byłam ładna! ;)
      biorąc pod uwagę statystyki, pewnie się upiję, hmm.

      Usuń
  9. mówią, że na kaca najlepsza jest praca, ale nie polecam.
    dużo witaminy C chyba, tafla ciszy i spokoju.
    powyższy rosół także, bo tłusty jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znalazłam alternatywę do rosołu - masło orzechowe :)

      Usuń
    2. o to to, jak zbytnio zamuli, można popić... piwem ;P

      Usuń
  10. Zanim rok się skończy muszę jeszcze zostawić tutaj swój głos, bo inaczej będę miała wyrzuty sumienia :)) Pisałam od razu, ale mi zżarło komentarz...No to foch!
    Zatem odtworzę pierwotną myśl. Nie chcę się tu mądrzyć w sprawach kaca (że niby doświadczenie mam ;)), ale fachowcy w dziedzinie leczenia (lekarze) podają na tę przypadłość glukozę i witaminy. Na naszym gruncie- słodka herbata.Te toksyny co zatruwają organizm "po", to aldehyd octowy. Wódzia denaturuje białka zatem dobrze jest przed wypić mleko, żeby ścinała białka w nim (tę metodę wypróbowałam). Niektórzy polecają napić się oleju (np. z puszki po sardynkach), ale tego nie robiłam. Najważniejsze to jeść i nie pić na pusty żołądek, bo od razu przejdzie do krwi. No i podsumowując - jeśli masz takie przypadłości, to być może nie masz enzymu metabolizującego alkohol. Zdarza się najlepszym i nic na to nie poradzisz... Jedyna rada - unikać wroga ;)
    Tyle nauczyły mnie studia ;) ;P
    To do Siego! :)x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoją poradę eksperta wkleiłam na górę, bo aż szkoda, żeby się tutaj w komciach marnowała! bierzecie i pijcie (no, haha) z tego wszyscy zatem!

      a propos enzymów - co z ludźmi takimi jak ja, którzy nie radzą sobie z mięsem. pamiętam, że jak już się zdarzyło (głównie pod presją rodziców), to zawsze ciężko odchorowywałam spożycie tegoż. no i ten organiczny wstręt. w sumie to się cieszę, że tak jest, ale z ciekawości: może też brakuje mi jakiegoś enzymu?? pozdrawiam Cię serecznie!

      Usuń